sobota, 23 marca 2013

Tydzień Kina Hiszpańskiego

Tydzień Kina Hiszpańskiego dobiegł końca. Udało mi się zobaczyć siedem prezentowanych tytułów. Nie było wśród nich arcydzieł, ale nie żałuję czasu spędzonego w kinie. Pierwszy dzień był zdecydowanie najlepszy. Dwa całkowicie różne film, nakręcone z dbałością o fabułę i szczegóły, dobrymi kreacjami aktorskimi. Kolejne nie były tak dobre, ale przyjemne.




 
 Wybuchowa Carmina




18 spotkań przy stole




Niech ta noc się nie kończy




Trzy metry nad niebem



 
 Po co komu niedźwiedź? 




Przyznaję, że nie śledzę z uwagą współczesnego kina hiszpańskiego, ale wierzę, że ma do zaoferowania o wiele więcej ciekawych tytułów niż te zaprezentowane podczas ostatniego tygodnia. Mimo iż spędziłam w kinie naprawdę miły weekend, mam lekki niedosyt. Brakowało mi filmów chwytających za serce i naprawdę poruszających. Nie mogę jednak narzekać, bo widziałam ledwie połowę wyświetlanych filmów. Może ominęła mnie jakaś perełka? Już się niestety nie dowiem.








foto:manana,pl

sobota, 16 marca 2013

1. dzień Tygodnia Kina Hiszpańskiego

W piątek zaczął się 13. Tydzień Kina Hiszpańskiego. We Wrocławiu filmem otwarcia był "Sześć razy Emma", drugi seans to "Operacja Expo". 




"Sześć razy Emma" opowiada historię niewidomej dziewczyny, która za wszelką cenę chce zajść w ciążę. Nie jest zakochana, nie chce stałego związku. Mówi o sobie, że nie potrafi kochać. Pewnego dnia decyduje się wziąć udział w terapi grupowej dla niepełnosprawnych osób, którą prowadzi German. Wkrótce dziewczyna postanawia przy jego pomocy spełnić swoje największe pragnienie.






"Operacja EXPO" to film o specjalnej grupie policyjnej powstałej pod koniec lat 80. w Sewilli. Grupo Siete powstała, aby oczyścić miasto przygotowujące się do wystawy światowej z dealerów narkotykowych. Głównym bohaterem filmu jest Angel (w tej roli bożyszcze hiszpańskich nastolatek Mario Casas, którego już w niedzielę mam zamiar zobaczyć w przeboju dla młodzieży "Trzy metry nad niebiem") - młody policjant, który dopiero zagłębia się w tajniki swojego zawdodu. 


Pierwszy dzień oceniam bardzo pozytywnie. Historia Emmy to komediodramat, który oglądało się bardzo przyjemnie, mimo iz tematyka filmu nie była łatwa. Drugi tytuł to thriller, historia jakich wiele, lecz film starał się za wszelką cenę być imitacją amerykańskich filmów akcji.


Przepraszam, ale nie dam rady wydusić z siebie dziś nic więcej. Właśnie zbieram się na kolejne seanse. Mam nadzieję, że będę się bawić tak dobrze jak wczoraj, a nawet lepiej.



czwartek, 14 marca 2013

Sugar Man



"Sugar Man" to film dokumentalny, który w tym roku zdobył wszystkie możliwe nagrody w swojej kategorii. Nic dziwnego, bo to wspaniała filmowa opowieść tak niesamowita, że trudno uwierzyć iż zdarzyła się naprawdę. 

Film Malika Bendjelloul opowiada historię muzyka Rodrigueza, który wydał w Ameryce dwie płyty na początku lat 70. Wróżono mu wielki sukces, jego teksty i muzyka przypadły producentom do gustu, jednak szybko okazało się, że nie zdobyły popularności na jaką liczono. Rodriguez stał się jednym z zapomnianych artystów i zapewne nikt nigdy by o nim więcej nie usłyszał, gdyby nie przywieziona do RPA płyta, która szybko stała się najpopularniejszym albumem, a teksty i piosenki - głosem pokolenia.





"Sugar Man" to naprawdę dobry dokument. Świetnie przemyślany i nakręcony. Muzyka odgrywa tu jednak największą rolę. W trakcie seansu, w miarę z zapoznawaniem się z twórczością Rodrigueza nie trudno się dziwić dlaczego artysta odniósł wielki sukces w Republice Południowej Afryki. Dlaczego nie udało się w Ameryce to już inna sprawa. 

Nie chcę zdradzać więcej, choć nie trudno się domyślić jak taka historia może się skończyć. Gdyby był to film fabularny, nikt by nie uwierzył w taki bieg wydarzeń. To zdarzyło się jednak naprawdę. Mam wrażenie, że dla takich historii robi się filmy. Pięknych, wzruszających, prawdziwych. Polecam wszystkim, którzy mają możliwość zobaczyć ten film.






Sugar Man (Searching for Sugar Man) 2012
reż. Malik Bendjelloul
scen. Malik Bendjelloul




fot.listal.com

wtorek, 12 marca 2013

13. Tydzień Kina Hiszpańskiego





W marcu w wybranych miastach zagości 13. Tydzień Kina Hiszpańskiego. Kierunek studiów, miłość do kina i języka hiszpańskiego obliguje mnie do udziału w przeglądzie. Nie tylko powinnam, ale szalenie chcę zobaczyć choć niektóre prezentowane tytuły. Czy mi się to uda przekonam się już w weekend, gdyż we Wrocławiu przegląd rusza 15. marca. Zapraszam na krótkie "sprawozdania" z obejrzanych filmów. Nie obiecuję wiele, bo (jak widać po częstotliwości postów) nowy semestr ruszył pełną para. Postaram się jednak zawsze napisać kilka słów.  ¡Hasta la vista!



fot.manana.pl

niedziela, 10 marca 2013

Clark Gable


Po prawie dwutygodniowej przerwie wracam, aby przedstawić jednego z największych amantów Hollywood. Oto Clark Gable!


William Clark Gable urodził się 1 lutego 1901 roku w Ohio. Bardzo wcześnie stracił matkę, a w wieku 16 lat rzucił szkołę i zaczął pracować. Zafascynował się teatrem i aktorstwem. Swoją przygodę z kinem zaczynał od drobnych ról w niemych filmach, ale prawdziwa kariera rozpoczęła się od podpisania kontraktu z wytwórnią MGM i udziału w filmie "Red Dust", gdzie wystąpił u boku Jean Harlow. Za przełom w jego karierze uważa się film Franka Capry  "Ich noce" z 1934 roku, który zgarnął pięć Oscarów (w tym dla Gable'a). Po sukcesie komedii przyszedł czas na inne wielkie role m.in. w "Wielkim graczu", "Buncie na Bounty" i wreszcie w klasyku "Przeminęło z wiatrem". Film ten ugruntował pozycję "Króla Hollywood" i filmowego amanta. Clark Gable był pięciokrotnie żonaty, ale miłością jego życia była Carole Lombard, z którą zagrał w "Damie kier". Aktorka zginęła w katastrofie lotniczej w 1942 roku. Po śmierci żony Gable porzucił aktorstwo i wstąpił do sił powietrznych USA. Po kilku latach powrócił do zawodu i grywał w filmach między innymi z Avą Gardner, Doris Day i Sophią Loren. W 1955 ożenił się po raz ostatni. Nie doczekał jednak narodzin swojego jedynego syna. Zmarł w 1960 na atak serca. Jego ostatnim filmem byli "Skłóceni z życiem", gdzie wystąpił razem z Marilyn Monroe.




Clark Gable do dziś uważany jest za jednego z największych gwiazd Hollywood lat 30. i amanta filmowego. Prezentował ówczesny ideał męskości na ekranie i poza nim. Z błyskiem w oku i filuternym uśmiechem - tak grał i taki też podobno był. Gable to pożeracz kobiecych serc. Oprócz pięciu żon przypisuje się mu sporą liczbę kochanek, wśród których wymienia się między innymi Grace Kelly czy Joan Crawford. Miał też nieślubną córkę z Lorettą Young. 

Jeśli chodzi o aktorstwo to Clark Gable charakteryzował się wielką charyzmą i pewnością siebie, choć  tak naprawdę nie uważał się za wielkiego aktora. Złośliwie mówi się, że Gable zawsze grał samego siebie. Jego filmy pokazują jednak, że aktor sprawdzał się zarówno w rolach komediowych, jak i dramatycznych. W świadomości widzów na zawsze pozostanie Rhettem Butlerem. Gable podobno obawiał się zagrania w ekranizacji najpopularniejszej wtedy powieści wśród Amerykanów. Niesłusznie - tą rolą na stałe zapisał się w historii kina. 







Filmy z Clarkiem Gable, które polecam:

  • "Przeminęło z wiatrem" (1939)


Filmowa klasyka, romans wszech czasów, najsłynniejsza para ekranu, film, na który sprzedano najwięcej biletów. Więcej rekomendacji nie trzeba.


  • "Ich noce" 1934



Film, który po raz pierwszy widziałam dawno temu i przy okazji odkryłam go na nowo. Wspaniała komedia i jedyna oscarowa rola Gable'a. Cyniczny dziennikarz spotyka na swojej drodze córkę milionera, która uciekła z domu. Podróżują razem do Nowego Yorku, a jak skończy się ta historia chyba nie trzeba mówić.


  • "Mogambo" 1953


Remake pierwszego ważnego filmu Clarka "Red Dust". Historia miłosnego trójkąta w plenerach afrykańskiej dżungli. Warty polecenia ze względu na aktorskie trio Gable-Gardner-Kelly.





fot.listal.com


poniedziałek, 25 lutego 2013

Tonight's The Night - Oscary 2013




No to zaczynamy! Rozpoczęła się 85. ceremonia rozdania nagród Akademii Filmowej.



Najlepszy aktor drugoplanowy: Christoph Waltz
Tak! Tak miało być, dziękuję Akademii za ten wybór. Druga nominacja, druga nagroda. Waltz odbierał nagrodę dziękując przede wszystkim Quentinowi za to, że odważył się zrobić ten film. Zakończył kwestią swojego bohatera: "I couldn't resist".

Animacje: "Merida Waleczna" została uznana za najlepszy animowany film długometrażowy, "Paperman" - krótkometrażowy.

Najlepsze zdjęcia: "Życie Pi". Janusz Kamiński bez nagrody.

Najlepsze efekty specjalne: "Życie Pi"


Gala trwa i jak na razie jest całkiem przyjemnie. Seth MacFarlane sprawdza się w roli prowadzącego. Na scenie pojawili się już: Octavia Spencer, Reese Witherspoon i obsada "Avengers". Jedyne, co mi się nie podoba to "poganianie" przemawiających. Zmieszczenie się w przepisowych 45 sekundach jest trudne, zwłaszcza, jeśli nagrodę odbiera więcej niż jedna osoba, ale każdy chciałby dodać coś od siebie. W tym roku zanim mikrofon zostanie wyłączony sygnałem ostrzegającym jest motyw przewodni z filmu "Szczęki".

Najlepsze kostiumy i charakteryzacja: "Anna Karenina" i "Nędznicy"

Teraz klip z muzyką i scenami z filmów o Jamesie Bondzie upamiętniający 50. rocznicę pierwszego filmu. Niestety nie wiem jak się kończy, bo mam przerwę w transmisji :(



Aktorski film krótkometrażowy: "Curfew"

Parę żartów z Bena Aflecka, urażony aktor we własnej osobie i mamy najlepszy dokument!

Dokumenty: Krótkometrażowy - "Inocente" i "Searching for Sugar Man"! Nie zdążyłam napisać o filmie, ale widziałam go dziś i to naprawdę świetny film dokumentalny.

Najlepszy film nieanglojęzyczny: "Miłość", którego niestety jeszcze nie widziałam.

John Travolta zapowiada artystów, którzy przypomną musicalowe aranżacje. Catherine Zeta-Jones, Jennifer Hudson i obsada "Nędzników" występują w swoich popisowych numerach. Pamiętacie moją niepochlebną opinię o filmie? Otóż, muszę przyznać, że na pewno to nie muzyka była elementem, który nie zagrał w tym filmie.

Najlepszy dźwięk i montaż dźwięku: "Nędznicy" i co za niespodzianka. W kategorii montaż jest remis! :) "Wróg numer jeden" oraz "Skyfall".

Pojawia się Christopher Plummer, więc to czas na...

Najlepsza aktorka drugoplanowa: I oto jest według przewidywań Anne Hathaway!

Za chwilę na scenie ma pojawić się Adele, ale nie wiem czy dane będzie mi to zobaczyć, czy będę skazana na reklamy.

W międzyczasie prezentuję Wam świetny plakat! Przedstawia 85 statuetek i każda jest związana z filmem, który w danym roku był uznany za najlepszy. Nie wiem czy cokolwiek da się zauważyć, ale i tak chciałam to pokazać.



Najlepszy montaż: "Argo"

I oto Adele i jej "Skyfall". Co raz bliżej do najważniejszych nagród i największych emocji.


Najlepsza scenografia: "Lincoln"

Oto czas na In Memorian - wspomnienie ludzi związanych ze światem filmu, którzy odeszli  w minionym roku.

Najlepsza muzyka oryginalna: "Życie Pi"

Najlepsza piosenka: "Skyfall" Adele



Przed nami najważniejsze kategorie!





No i się zaczęło!


Najlepszy scenariusz adaptowany: "Argo"

Najlepszy scenariusz oryginalny: "Django"! I oczywiście Quentin Tarantino, który podziękował swoim aktorom za urzeczywistnienie jego postaci.

Najlepszy reżyser: Ang Lee za "Życie Pi"

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Czarujący Jean Dujardin wręczył nagrodę oszołomionej Jennifer Lawrence, która z wrażenia potknęła się na schodach. 

Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Daniel Day-Lewis odebrał nagrodę z rąk Meryl Streep i żartował, że on był pierwszym wyborem do roli Margaret Thatcher, a Meryl pierwotnie miała zagrać Lincolna. Daniel jest pierwszym aktorem, który otrzymał trzy statuetki za główną rolę męską.

I w końcu Jack Nicholson obecny na ceremonii oraz Michele Obama z Białego Domu otworzyli kopertę z tytułem najlepszego filmu.

Najlepszy film: "Argo" Grant Heslov, który pojawił się na scenie z Georgem Clooney'em i Benem Afleckiem powiedział: "Wiem co myślicie. Na scenie stoją najprzystojniejsi producenci Hollywood" :) Szczęśliwy Ben Afleck dziękował wszystkim i wszędzie. Do głosu nie dopuszczono George'a, który obok Walta Disneya był nominowany do oscara w sześciu różnych kategoriach!

Wieczór zakończył się piosenką dla przegranych :) Scenariusze, aktorzy i aktorki - te kategorie zostały rozstrzygnięte zgodnie z moimi przewidywaniami. Najwięcej statuetek - 4 otrzymał film "Życie Pi". Wszystkie ważniejsze filmy podzieliły się nagrodami. W tym roku nie było tytułu, który przodowałby w rankingach.  Film i reżysera ciężko było przewidzieć ze względu na brak faworyta. Wydaje mi się , że nagrody zostały rozdzielone sprawiedliwie. :) Tak czy owak, bez emocji się nie obyło. 


Podczas, gdy w Los Angeles zaczyna się przyjęcie ja kładę się, by odespać oscarowe emocje. Do zobaczenia!





fot. filmofilia.com, thedeadbolt.com, adage.com oneclickroot.com

czwartek, 21 lutego 2013

Przed Oscarami


Jak nastroje przed Oscarami? Jak co roku będę oglądać galę na żywo i nie mogę się doczekać. Postanowiłam zrobić krótki subiektywny przegląd nominowanych filmów i twórców. Choć nie widziałam wszystkich obrazów, mam pewne przemyślenia i faworytów.


Najlepszy film:
Trudny wybór. Filmem, który podoba mi się najbardziej jest "Django". Wszystkie elementy są godne podziwu: scenariusz, zdjęcia, muzyka i aktorzy. Film jednak nie zdobywa takiego uznania jak na przykład "Argo". Szanse ma też "Wróg numer jeden". Jednak dla mnie w tej kategorii wygrywa film Tarantino.




Najlepsza aktorka:
Jeśli chodzi o występy pierwszoplanowe to widziałam tylko dwa i mój głos przypada Jennifer Lawrence. To już druga nominacja tej młodej aktorki i w tym roku ma spore szanse na statuetkę. Jak już wspominałam, nie kibicuję Anne Hathaway w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa, ale zdarzały się nagrody za gorsze i krótsze występy (Judi Dench za rolę Elżbiety I w filmie "Zakochany Szekspir", w którym występuje przez osiem minut!). Anne zapewne zgarnie statuetkę.



Najlepszy aktor:
W tych kategoriach mam swoich faworytów. Liczę, że nagrody zdobędą Daniel Day-Lewis i Christoph Waltz. Wspaniała charakteryzacja, ale przede wszystkim wielki talent i charyzma  pozwoliły nam podziwiać Day-Lewisa w roli Lincolna. Moim zdaniem to najlepsza kreacja aktorska w tym roku. Christoph Waltz już po raz drugi pokazuje, że on i Tarantino to wspaniały duet i mam nadzieję, że rola niemieckiego dentysty, który tropi złoczyńców na "Dzikim Południu" zostanie uznana za najlepszą drugoplanową rolę męską.

















Najlepszy scenariusz:
Tu znów pojawia się problem. Uważam, że wszystkie scenariusze Wesa Andersona są genialne i chciałabym, żeby właśnie on i Roman Coppola dostali nagrodę za scenariusz oryginalny. W tej kategorii rządzi jednak "Django". Jako, że cenię i ten film, nie będę rozpaczać, gdy otrzyma nagrodę. Co do scenariusza adaptowanego to tutaj stawiam na "Argo".





             



Nie będę typować najlepszego reżysera, bo widziałam obrazy tylko dwóch z pięciu nominowanych twórców. Jeśli chodzi o inne kategorie to wszystko wskazuje na to, że nalepszym filmem zagranicznym będzie "Miłość", którą mam nadzieję zobaczyć jeszcze przed galą. To samo z filmem dokumentalnym "Sugar Man", który wchodzi w piątek do kin. Aha, jeszcze jedno. Trzymam kciuki za Grega P. Russela w kategorii najlepszy dźwięk za "Skyfall", bo to jego szesnasta nominacja w karierze, a nie doczekał się jeszcze żadnej statuetki!


Życzę wszystkim miłego weekendu i wielkich oscarowych emocji. Może pokuszę się o transmisję z gali "na żywo"? :)




fot. filmofilia.com, listal.com