"Casablanca" to film, który wyprzedza "Przeminęło z wiatrem" w rankingach najlepszych melodramatów wszech czasów. W moim odczuciu tych filmów nie powinno się porównywać. Są zupełnie różne. Historia miłości Scarlett O'Hary i Rhetta Butlera jest prawie czterogodzinną opowieścią ukazaną z wielkim rozmachem, która zachwyciła mnie już w podstawówce. "Casablancę" obejrzałam kilka lat późnej, a po seansie skomentowałam ją słowami: "Spotkali się, porozmawiali i tyle". To prawda, film to nie epicka opowieść z wieloma wątkami i bohaterami. Akcja "Casablanki" to zaledwie jeden wieczór, jedna restauracja. Potrzebowałam kolejnych seansów i "obycia" ze starym kinem, by odkryć klasę tego filmu. Było warto.
"Casablanca" to historia Ricka, właściciela nocnego klubu w marokańskim mieście. Jego klienci to mieszane towarzystwo: naziści, uciekinierzy, przemytnicy, złodzieje, urzędnicy francuskiego Vichy. Pewnej nocy w lokalu pojawia Ilsa Lund i Victor Laszlo - czechosłowacki przywódca ruchu oporu i jego. Starają się kupić listy tranzytowe, które pozwoliłby im przedostać się do neutralnej Lizbony, a stamtąd do Ameryki. Owe listy posiada Rick, którego z Ilsą łączyło kiedyś uczucie.
Film jest naprawdę zachwycający. Uwielbiam przede wszystkim Humphreya Bogarta w roli Ricka. Aktor na pierwszy rzut oka nie wygląda jak typowy amant filmowy. Na drugi z resztą też nie, ale jak to się mówi, ma coś w oczach i jest niesamowicie charyzmatyczny. Film uczynił z Humphreya prawdziwą gwiazdę i ugruntował jego pozycję, wypracowaną już wcześniej rolami w filmach noir. Kolejna sprawa to dopracowane, nienaganne dialogi, które decydują o mistrzostwie "Casablanki". Here's looking at you, kid, Play it, Sam, We'll always have Paris - te filmowe kwestie znalazły się na liście 100 najlepszych cytatów według Amerykańskiego Instytutu Filmowego. W rankingach wydanych z okazji stulecia filmu znalazła się też piosenka "As times goes by". Mało brakowało, żeby utwór w ogóle nie znalazł się w filmie. Chciano zastąpić go oryginalną, skomponowaną do filmu piosenką. Dodatkowych zdjęć jednak nie nakręcono i "As time goes by" stało się jedną z najsławniejszych filmowych melodii miłosnych.
Chce usprawiedliwić swoje słowa na temat filmu: "porozmawiali i tyle". Wtedy tak mi się wydawało, bo przez miano melodramatu wszech czasów spodziewałam się widowiska właśnie w stylu "Przeminęło z wiatrem". "Casablanca" to jednak bardzo "kameralny" film oparty przede wszystkim na dialogach (i to jakich) i wspaniałym aktorstwie. To decyduje o klasie tego filmu.
P.S. We wrocławskiej restauracji "Casablanca" wisi plakat przedstawiający Ricka i Ilsę przy pianinie, a wśród gości siedzących przy stolikach można rozpoznać m.in. Vivien Leigh, Jamesa Dean'a czy Franka Sinatrę. Jeśli ktoś wie, gdzie można nabyć taki obrazek to proszę o wiadomość :).
Casablanca 1942
reż. Michael Curtiz
scen. Casey Robinson, Julius J. Epstein, Philip G. Epstein, Howard Koch
wyst. Humphrey Bogart, Ingrid Bergman, Paul Henreid, Peter Lorre
fot. listal.com
.jpg)


.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz